Domowa babka wielkanocna

Pewnie nie pisałabym dzisiaj postu, gdyby nie fakt, że po fejsbukowej tablicy plączą mi się jeszcze zapytania o przepis na babkę. Podobnie zresztą sprawa wygląda na kulinarnych grupach, gdzie amatorów gotowania tylu, co specjalistów. Nie nazwę się już amatorem, ale specjalistą też nie jestem, za to ponad wszystko lubię sprawdzone receptury.

Uwzględniając, że post będzie „na czasie”, umieszczam tu przepis na domową babkę wielkanocną. Zajadałam się nią jako dziecko, zajadam się i teraz, bo jest prosta w przygotowaniu, wilgotna i bardzo smaczna. Piszę ją zresztą nie tylko dla Was, ale i dla siebie, bo przepis przechowujemy w domu, w pięknym, starym babcinym zeszycie – pochlapanym aromatem do ciasta, pokropionym kremem, z rozmazanym tuszem. Mam do niego duży sentyment, chociaż jako dziecko, zamiast przyglądać się babcinym czarom, wolałam zamalowywać w tym zeszycie kredką jak największą ilość kartek. Teraz mogę tylko żałować i bacznie przyglądać się mamy gotowaniu :).

Składniki:

1. jajka (4 szt.),
2. cukier (3/4 szkl.),
3. masło lub margaryna (1/3 kostki),
4. mąka pszenna tortowa(1 szkl.),
5. proszek do pieczenia (1 łyżeczka),
6. cukier waniliowy (1 łyżeczka),
7. szczypta soli,

8. masło lub margaryna (1 łyżeczka) – do wysmarowania formy,
9. bułka tarta (ok. 1 łyżki) – do obsypania formy.

Sposób przygotowania:

1. Masło rozpuścić i odstawić do ostudzenia.
2. Przygotować foremki – wysmarować je masłem lub margaryną i dokładnie obsypać bułką tartą.
3. Wszystkie składniki sypkie rozłożyć do mniejszych naczyń – to uprości przygotowanie babki. Żółtka oddzielić od białek. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia.
3. Białka ubić ze szczyptą soli, dodać cukier, żółtka, cukier waniliowy, mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Wlać przestudzone masło, cały czas miksując.
4. Piec w 160 stopniach, grzanie góra-dół, przez ok. 35 minut.

IMG_20160325_083549.jpg

Chętnie rozkroiłabym babkę, ale w moim domu hołduje się tradycji – dzisiaj Wielki Piątek, więc post ścisły, żadne smakołyki nie wchodzą w grę.

Mam nadzieję, że przepis Wam się przyda i że kiedyś sami zapiszecie go w swoich domowych zeszytach kulinarnych. Smacznego!

Kruche ciastka – podstawowy przepis

Ostatni tydzień przed świętami to dla mnie czas sprzątania – do kuchni za to „wprowadza się” mama, bo to ona dba o każde postawione na świątecznym stole danie. Moje zadania zwykle kończą się na krojeniu sałatek, próbowaniu mas, domowego pasztetu i… smarowaniu brytfanek. Ot, taka już moja domowa rola.

Aby jednak kulinarnie się wyżyć, co dwa dni stawiałam na swoim studenckim stole słodkie wypieki, które (ku mojej ogromnej radości) znikały w ekspresowym tempie. Szczególnie smaczne i super szybkie w przygotowaniu okazały się kruche ciasteczka, które smakiem przypominają znane na pewno każdemu „Łakotki”.

Ciacha są na tyle proste, że bez problemu można przygotować je ze swoimi dziećmi, które od małego pchają rączki do ugniatania ciasta (w moim przypadku były to zwykle kupki piasku, gliny i wody). Z dodatkiem kolorowych foremek o różnorodnych zwierzakowo-kwiatuszkowych kształtach na pewno zapewnicie im zabawę na długą chwilę.

Składniki na ok. 40 ciastek:

  1. mąka pszenna (200 g – szklanka z „czubkiem”),
  2. masło (125 g),
  3. cukier puder (3 lub 4 łyżki),
  4. cukier waniliowy (3 płaskie łyżeczki),
  5. jajko (1 szt.),
  6. sól (szczypta),
  7. mleko i cukier – do pomalowania ciastek i posypania.

Sposób przygotowania:

  1. Mąkę przesiać przez sitko, posolić. Dodać cukier waniliowy i cukier puder.
  2. Masło trzymać w lodówce do czasu użycia – pokroić w mniejsze kostki i dodać do mąki, dodać jajko.
  3. Zagniatać do czasu połączenia wszystkich składników.
  4. Rozwałkować na grubość ok. 4 mm.
  5. Wycinać ciastka foremką (u mnie o średnicy 4 cm). Ścinki zbierać i zagniatać ponownie, rozwałkować itd., do czasu skończenia ciasta.
  6. Ciastka ułożyć na papierze do pieczenia – pomalować mlekiem lub rozkłóconym jajkiem i posypać cukrem.
  7. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku, przez 15 minut. Jeśli ciastka są malutkie (śr. 2 cm) znacznie krócej, ok. 9 min.

dav

W wersji dla dzieci można ominąć posypywanie cukrem i zaopatrzyć się w lukrowe pisaki.

Kalorie: jedno ciastko ma ok. 40 kcal.

Dziecinnie proste, bardzo kruche i super smaczne. Spróbujcie koniecznie!

Ciastka francuskie ze szpinakiem

Szpinak to ostatnio jeden z moich faworytów żywieniowych. Wiadomo, że najlepiej smakuje w towarzystwie kremowej śmietanki, fety lub gorgonzoli, ale takie zestawienie zawsze niesie ze sobą za dużo kalorii. A skoro wiosna tuż, tuż i czuję ją w kościach, to staram się, by było zdrowo i smacznie, tylko od czasu do czasu pozwalając sobie na jakieś mniej dietetyczne odstępstwa.

Jeśli jeszcze nie wiecie, szpinak to prawdziwa bomba dla naszego zdrowia. Po pierwsze – ma mało kalorii – w 100 gramach jest ich tylko 16! Poza tym to źródło żelaza, przeciwutleniaczy, kwasu foliowego i witamin z grupy B. Wiadomo, że najwięcej tych prozdrowotnych składników znajdziemy w jego nieprzetworzonej wersji, dlatego (jeśli jeszcze nie próbowaliście) odsyłam Was do jednego z moich ulubionych przepisów na zielony koktajl, czyli do szpinakowego smoothie. A potem już tylko, skoro kuchnia rozgrzana, do pieczenia ciastek francuskich ze szpinakiem.

Składniki:

  • na ciastka:

  1. ciasto francuskie (opakowanie),
  2. szpinak mrożony (opakowanie 250 g),
  3. czosnek (2 ząbki),
  4. cebula (średnia),
  5. przyprawy: sól, pieprz, chili,
  6. masło,
  7. jajko,
  8. czarnuszka (opcjonalnie).
  • na dip:

  1. jogurt naturalny (1 opakowanie, ok. 125 ml),
  2. sól, pieprz (szczypta i 1/3 łyżeczki),
  3. koperek (ok. 10 łodyżek),
  4. cytryna (łyżka).

Sposób przygotowania:

  • Szpinak wyłożyć do miski i rozmrozić. Wycisnąć z nadmiaru wody.
  • Cebulę pokroić na drobną kostkę, czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę. Smażyć na łyżce masła do zeszklenia.
  • Na patelnie dodać szpinak i smażyć do czasu, aż reszta wody odparuje (ok. 10 min.). Odstawić na bok do ostygnięcia.

koperty z ciasta francuskiego ze szpinakiem

  • Ciasto francuskie rozłożyć na blacie i kroić w zależności od tego, jaki kształt ciastek chcemy uzyskać:

rogaliki: ciasto dzielimy na 3 równe części (na szerokość). I w każdej nożem wykrawamy trójkąty – z jednej części uzyskamy ok. 5 rogalików, zwijanych od podstawy do wierzchołka.

koperty: ciasto dzielimy na 4 równe części, a każdą z nich na 3 duże kwadraty – w środku układamy farsz i łączymy ze sobą przeciwległe brzegi na skos. Dokładnie zalepiany.

pierożki: ciasto podobnie dzielimy na 4 równe części, a każdą z nich na 3 duże kwadraty – w środku układamy farsz. Łączymy dwa przeciwległe wierzchołki i zlepiamy brzegi tak, jak przy lepieniu pierogów.

  • rogaliki/koperty/pierożki układamy na papierze do pieczenia i dokładnie smarujemy rozkłóconym jajkiem. Opcjonalnie posypujemy czarnuszką*, która bardzo dobrze komponuje się ze szpinakiem i ciastem francuskim.
  • pieczemy w 180 stopniach przez ok. 25 minut, kontrolując w momencie, gdy tylko ciasto się zarumieni.

Przygotowanie dipu:

  • koperek drobno posiekać, połączyć z jogurtem naturalnym – doprawić solą i pieprzem, a całość polać sokiem z cytryny.

koperty z ciasta francuskiego ze szpinakiem - podanie

Kalorie: mimo, że ciasto francuskie nie należy do najmniej kalorycznych, to w połączeniu ze szpinakiem, dobrze się te kalorie rozkładają. W jednym ciastku znajduje się ok. 60 kcal.


*Na koniec – „A czymże ta czarnuszka w ogóle jest?” – pytacie. No więc pędzę z odpowiedzią. Czarnuszka to drobne, czarne nasionka, o charakterystycznym gorzkim, korzennym smaku i zapachu, z wyraźną nutą pieprzu i kminu. Nasiona te zawierają także ogromną ilość tłuszczów nienasyconych (23g/100g), które pomagają utrzymać prawidłowy poziom cholesterolu w organizmie i posiadają wysoką zawartość białka (32g/100g), które potrzebne jest przede wszystkim sportowcom, do zbudowania i utrzymania masy mięśniowej.


 

Mam nadzieję, że przepis Wam się podoba – jest banalnie prosty i bardzo smaczny, do tego wegetariański i szybki w przygotowaniu. Nic więcej nie trzeba :). Smacznego!

Muffiny marchewkowo-bananowe

Muffiny to ostatnio moje najczęstsze wypieki. Szybkie, słodkie, wilgotne. Do kawy, herbaty, szklanki mleka. Do pracy, do szkoły, na babskie pogaduchy czy rodzinne spotkania. Mogłabym długo wymieniać.

muffina marchewkowo-bananowa.jpg

 

Od ostatniego przepisu na te szybkie słodkości minęło już trochę czasu – jeśli jeszcze nie próbowaliście, to odsyłam do przepisu na czekoladowo-korzenne muffinki. Tamte pasowały pod Boże Narodzenie ze względu na przyprawy korzenne i miód. Te dzisiejsze mogą być natomiast słodką zapowiedzią nadchodzącej wiosny i uzupełnieniem wielkanocnego stołu. Przepis dostałam od koleżanki, ale przerobiłam go pod swoje smaki i trochę zmodyfikowałam, ze względu na fakt, że przepisu nie zapisałam, a odtwarzałam z pamięci.

 

 


Składniki:

1. mąka tortowa pszenna (1 i 1/3 szklanki),
2. proszek do pieczenia (2 łyżeczki),
3. szczypta soli,
4. cukru pudru (1/2 szklanki),
5. marchewka (2 szklanki startej, ok. 5 średnich sztuk),
6. banan (1 szt.),
7. cynamon (1 łyżeczka),
8. jajka (2 szt.),
9. olej roślinny (1/2 szklanki).


Sposób przygotowania:

  1. Marchew zetrzeć na tarce, na bocznych, małych oczkach. Banan obrać ze skórki i rozgnieść widelcem.
  2. Mąkę przesiać do miski i uzupełnić resztą suchych składników (proszkiem do pieczenia, solą, cukrem pudrem i cynamonem). Wymieszać.
  3. Uzupełnić mokrymi składnikami (olejem, jajkami). Wymieszać.
  4. Dodać marchew i rozgnieciony widelcem banan.
  5. Przelewać do silikonowych lub papierowych papilotek na 2/3 wysokości.
  6. Piec przez ok. 25 minut w 180 stopniach.
  7. Zdobić wedle upodobań.

Część muffin ozdobiłam polewą z białych „Michałków”, pomysłu mojej koleżanki. Wystarczy kilka cukierków pokroić na mniejsze kawałki i na 3 minuty włożyć do mikrofalówki lub rozpuścić na patelni, na małym ogniu, stale mieszając.

Resztę ozdobiłam lukrem i pięknymi, widniejącymi na zdjęciu płatkami chabrów.

muffiny marchowkowo-bananowe.jpg

Z podanych porcji upieczemy ok. 16 sztuk muffinek.

Kalorie: jedna sztuka to ok. 120 kcal, ale przy kolejnym pieczeniu postaram się odchudzić tę wersję i ograniczyć ilość użytego oleju, bo to na pewno jest możliwe.

Spróbujcie, bo naprawdę warto :) Smacznego!

Domowe rogaliki drożdżowe – najlepszy przepis

Swoją przygodę z pieczeniem ciast, ciastek, ciasteczek zaczęłam właśnie od tego przepisu – nie licząc tortu, który pod bacznym okiem babci piekłam za młodu dla mamy. Ale w zasadzie nie wiem, komu bardziej powinnam za ten przepis dziękować – Pani Magdzie, z którego to bloga pochodzi pierwowzór, czy mojej wspaniałej współlokatorce Asi, która mi ten przepis pokazała, a która sama na założenie kulinarnego bloga nie dała się namówić.

Dziękuję w takim razie obu, bo pewnie upłynęłoby sporo czasu, zanim sama znalazłabym perfekcyjny przepis na rogaliki drożdżowe. Co prawda, nie robi się ich szybko, bo na przygotowanie ciasta, jego wyrośnięcie, „skręcenie” rogalików i ich pieczenie potrzeba ok. 2,5 godziny, ale efekt wart jest zachodu. Przepis przerobiłam już na pewno ze 30 razy, piekę je dla przyjaciół, dla domowników, dla En., na odstresowanie. Rogaliki zawsze są pyszne i znikają w mgnieniu oka.

Moje jedyne modyfikacje to zmniejszenie o 50 gramów tłuszczu (margaryny), czasami dosypanie większej ilości mąki i pieczenie w niższej temperaturze – bo mój piekarnik nie jest już pierwszej młodości.

Składniki:

  1. margaryna (200 g),
  2. drożdże w kostce (5 dag),
  3. mleko (1/4 szklanki),
  4. mąka tortowa – u mnie pszenna typu 450 (3 pełne szklanki + łyżka do wyrobienia z drożdżami),
  5. jajka (2 szt. + 1 malutkie do smarowania ciasta),
  6. cukier (4 łyżki + 2 łyżki do posypki),
  7. sól (ok. 1/3 łyżeczki).

Nadzienie:

marmolada, dżem, nutella lub inny krem czekoladowy – ważne, by nadzienie było chłodne, dzięki temu lepiej będzie się zawijać i nie wypłynie w całości jeszcze przed pieczeniem.

Sposób przygotowania:

  1. Margarynę podgrzać do całkowitego rozpuszczenia, ale nie gotować.
  2. Mleko podgrzać w dużym kubku (u mnie pojemność 0,5 l), dodać drożdże, 4 łyżki cukru i łyżkę mąki. Dokładnie wymieszać, usuwając grudki i odstawić do wyrośnięcia.
  3. Mąkę przesiać przez sitko, posolić, dodać jajka. Zalać margaryną i wyrośniętymi drożdżami. Chwilę wyrabiać, do czasu połączenia się wszystkich składników. Jeśli jednak zbyt mocno klei się do ręki, dodać jeszcze ok. 0,5 szklanki mąki i dalej wyrabiać. Ciasto przykryć ściereczką i odstawić na godzinę do lodówki -będzie łatwiejsze do obróbki.
  4. Po wyrośnięciu ciasto podzielić na 4 części, każdą z nich wyłożyć na podsypany mąką blat czy też stolnicę. Rozwałkować na kształt koła i podzielić na trójkąty (jak pizzę). Każdą ćwiartkę można podzielić w zależności od tego, jakiej wielkości chcemy mieć rogaliki, większe czy mniejsze (ja najczęściej dzielę je na 12 małych trójkątów).
  5. Na każdy trójkąt nałożyć wybrane nadzienie i zwinąć od podstawy do wierzchołka. Wcześniej możemy podstawę naciąć po środku na 1 cm – trójkąty będą zwijać się znacznie łatwiej. Taki „rulonik” zagiąć do siebie na kształt księżyca.
  6. Przygotowane rogaliki ułożyć na wyłożonej papierem do pieczenia brytfannie. Posmarować rozkłóconym jajkiem (pędzelkiem, zwiniętym ręcznikiem papierowym czy też palcami) i posypać cukrem.
  7. Piec w 180 stopniach (jak pisałam wyżej, u mnie było 160 stopni ze względu na stary piekarnik) przez 15 minut – pod koniec warto to pieczenie jednak kontrolować. Druga partia może piec się krócej, bo piekarnik jest już wtedy mocno nagrzany.
  8. Takie rogaliki nie wymagają dalszego zdobienia, lekko stopione kryształki cukru pięknie prezentują się na cieście. Jeśli jednak wolicie przyozdobić je lukrem, to po „malowaniu” jajkiem warto zrezygnować z posypywania ich cukrem.

rogaliki drożdżowe_zmiksujto.gif

Z podanej porcji wychodzi ok. 48 rogalików, przy założeniu, że każdą część podzielimy na 12 trójkątów. Najsmaczniejsze są oczywiście zaraz po ostygnięciu. Jeśli jednak przetrwają do następnego dnia (a czasami naprawdę ciężko się im oprzeć), to warto przykryć je ściereczką, żeby nie obeschły.

Spróbujcie koniecznie i dajcie znać, czy będzie to też Wasz ulubiony przepis na drożdżowe rogaliki ;). Smacznego!

Proste i szybkie w przygotowaniu pierniczki

Nie mogę uwierzyć, że do Świąt zostało już tylko 2 dni!! Kiedy to minęło – nie mam pojęcia. Zginęłam w kurzu, niepotrzebnych szpargałach w szafkach, starych ubraniach (które kiedyś trzeba było wyrzucić) i innych domowych obowiązkach.

Z racji jednak faktu, że ubieranie choinki i zdobienie domu przypadło mi wyjątkowo na niedzielę, dzisiaj znalazłam czas, by umieścić tu znakomity przepis na domowe, bardzo szybkie i bardzo proste pierniczki. Jeszcze dwa dni, zdążycie je upiec – nie muszą leżeć, bo już na następny dzień są wyśmienite. Spróbujcie!

Składniki:

  • płynny miód (300 gramów),
  • margaryna (120 gramów),
  • mąka pszenna tortowa (3,5 szklanki),
  • cukier puder (1/2 szklanki),
  • soda oczyszczona (2 łyżeczki),
  • sól (1/4 łyżeczki),
  • ciemne kakao (płaska łyżka),
  • przyprawa do piernika (4 płaskie łyżki),
  • 1 jajko.

Sposób przygotowania:

  1. Do garnka wlać miód i włożyć margarynę, rozpuścić i gotować na małym ogniu (ok. 5 minut), co chwilę mieszając. Odstawić do ostygnięcia na bok lub wystawić pod przykryciem na zewnątrz. Miód musi być chłodny, ale nadal płynny.
  2. Mąkę przesiać przez sitko. Dodać cukier puder, sodę, sól, kakao i przyprawę do piernika. Wymieszać.
  3. Przestudzony miód z margaryną wlać do suchych składników, wbić jajko. Mieszać dużą łyżką do czasu połączenia masy. Resztę wyrobić ręką (ciasto niestety przylepia się mocno do dłoni), do momentu aż będzie miękkie i elastyczne.
  4. Wyrobioną masę schować do lodówki na 10/15 minut, znacznie lepiej będzie można je później wałkować.
  5. Stolnicę lub blat mocno podsypać mąką, wałek również. Ciasto można jeszcze chwilę jeszcze wyrobić, podzielić na 2 części i rozwałkowywać na grubość od 3 do 5 mm.
  6. Wykrojone pierniczki układać na brytfannie wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując między nimi odległości.
  7. Ścinki połączyć w całość i wałkować do skończenia.
  8. Piec w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku. Malutkie (np. widoczne na zdjęciu gwiazdki) piekłam maksymalnie 5 minut, większe ok. 7 minut. Najlepiej jednak obserwować kiedy wyrosną i kiedy brzegi staną się lekko ciemniejsze niż środek – wyciągnąć.

Z moich, mniejszych i większych foremek wyszło ok. 100 pierniczków.

IMG_0153.JPG

Pierniczki robi się błyskawicznie, na pewno więc znajdziecie jeszcze chwilę, żeby zdążyć upiec je na te Święta, może nawet przystroić nimi choinkę. Absolutnie polecam i życzę smacznego! : )

 

Czekoladowo-korzenne muffinki

Do upieczenia muffinek podchodziłam kilka razy. Robiłam rozeznanie, w czym je upiec, jak je zrobić, jakie dodatki będą do tego najlepsze. W końcu znalazł się i przepis, i odpowiednie formy i wystarczający zapał, by wreszcie się za nie zabrać. Najlepsze są na drugi lub nawet trzeci dzień, miękkie i przyjemnie wilgotne, chociaż bezpośrednio po upieczeniu mają chrupką skórkę i znakomicie smakują z mlekiem.

W Internecie przepisów jest miliony. Swój odkopałam gdzieś w szafce z przepisami po babci, w zeszycie, który miał mi służyć w przyszłości. Nie wiem, czy jest z jakiegoś „Poradnikami Domowego” czy może zasłyszany w radiu lub od sąsiadki, ale się przydał, więc umieszczam. Nie jest to też przepis bazowy (ale na pewno kiedyś taki zrobię), bo wiedziałam, że chcę muffinki czekoladowe, najlepiej z jakimś świątecznym dodatkiem – stąd miód i przyprawa do piernika.

Składniki:

  1. mąka (1,5 szklanki),
  2. cukier (1/2 szklanki lub więcej),
  3. proszek do pieczenia (2 łyżeczki),
  4. cukier waniliowy (1 łyżeczka),
  5. kakao (3 łyżki),
  6. mleko (1 szklanka),
  7. olej roślinny (1/4 szklanki),
  8. jajka (2 małe lub 1 duże),
  9. przyprawa do piernika (3 łyżki)*
  10. miód (najlepiej płynny, 1 łyżka),
  11. sól (szczypta).

* może to być także wasza kompozycja, zmielony cynamon z kardamonem czy goździkami. Osobiście spróbowałam obu wersji i obie wychodzą smacznie.


Przygotowanie:

  1. Do miski wsypać wszystkie suche składniki (mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cukier waniliowy, kakao, przyprawę do piernika, sól) i wymieszać.
  2. Uzupełnić składnikami mokrymi (mleko, olej, jajka, miód).
  3. Całość wymieszać ręcznie do momentu połączenia składników (ok. 2 minuty). Wcale nie trzeba do tego miksera.
  4. Ciasto przelewać do papilotek papierowych lub silikonowych (te polecam szczególnie, bo muffinki wyrastają „w górę”, a nie rozlewają się na boki. Dodatkowo masa do nich nie przywiera) na 2/3 wysokości. W środek możemy wrzucić dowolne dodatki: kostkę czekolady, pokrojone daktyle, orzechy, rodzynki, ale nie jest to konieczność.
  5. Zdobimy lukrem lub posypujemy cukrem pudrem.

Z podanych porcji wychodzi od 15 do 18 muffinek. Najlepiej przechowywać je w pudełku lub zostawić na talerzu i włożyć do większej reklamówki.

na bloga

Kalorie: jedna taka babeczka ma od 100 do 150 kcal.

W muffinach urzekły mnie nie tylko ich wygląd, smak czy szybki sposób przygotowania. Najfajniejsze jest to, że można do nich wrzucić wszystko to, co na co się ma ochotę. Można je także zrobić wytrawnie i na słodko. Ja jestem maniakiem słodyczy, chociaż chciałabym jeszcze wypróbować jakąś ich dietetyczną propozycję.

A co Was najbardziej urzeka w muffinkach? Dajcie znać tutaj lub na facebooku!