Krem ziemniaczany z porem

Zupy krem to moi ulubieńcy, by nie rzec, moja specjalność. Zmiksować da się w zasadzie wszystko, o ile tylko blender Wam na to pozwoli. Z ciekawości spojrzałam dzisiaj w moją blogową zakładkę Zupy i kremy i okazało się, że łącznie z tym dzisiejszym przepisem, jest ich tam tylko 5! Co więcej, nie dodałam tam jeszcze ani jednej zupy. A ja jadam je tak często! Poprawię się, obiecuję, i mam nadzieję, zmuszę się do jakiejś regularności w publikowaniu kolejnych przepisów – szczególnie tych zupo-kremowych :).

Od wielu miesięcy najpopularniejszym przepisem na blogu jest jesienny krem z batatów i kukurydzy – jeśli jeszcze nie próbowaliście, koniecznie nadróbcie zaległości. Gwarantuję, że smakuje doskonale nie tylko mnie! Dzisiaj natomiast wrzucam swoją propozycję na krem ziemniaczany z porem. To taki przepis z charakterem, bo będzie i trochę kurkumy dla koloru (i dla „orientalnego” smaku też) oraz trochę chilli dla pikanterii.

Składniki:

  1. ziemniaki (6 szt.),
  2. por (15 cm białej części),
  3. marchew (2 małe szt.),
  4. pietruszka – korzeń (1 mała szt.),
  5. bulion warzywny (1 litr),
  6. masło (1 łyżka),
  7. kurkuma (1/3 łyżeczki lub więcej),
  8. chilli (1/3 łyżeczki lub więcej),
  9. sól (ok. 1/2 łyżeczki),
  10. pieprz (w razie konieczności).

Sposób przygotowania:

  1. Por pokroić w cienkie plasterki i podsmażyć na maśle, do czasu, aż odrobinę nie zmięknie.
  2. Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę i przełożyć do dużego garnka, dodać obraną marchew i korzeń pietruszki. Zalać bulionem i gotować ok. 10 minut.
  3. Dodać por i doprawić solą. Gotować do miękkości ziemniaków.
  4. Zupę odstawić do przestygnięcia (chyba, że blender poradzi sobie z miksowaniem jeszcze gorącej) i zmiksować na gładki krem.
  5. Doprawić kurkumą i chilli. W razie potrzeby również solą.
  6. Podawać z posiekaną zieloną pietruszką.

Propozycja podania:

krem ziemniaczany z porem_zmiksujto

Porcje: Z podanych składników otrzymamy 4 porcje zupy, takie mniej więcej po 250 ml.

Kalorie: Porcja zupy ma ok. 140 kcal – to chyba najwięcej ze wszystkich kremów, jakie dotąd tutaj zamieszczałam, ale warto – zjecie jedną kostkę czekolady mniej!

Tak jak pisałam powyżej, na blogu pojawiło się do tej pory także kilka innych propozycji – jeśli nie znasz, zajrzyj koniecznie i wypróbuj kremu z:

  1. batatów i kukurydzy,
  2. brokuła – pierwszy przepis na blogu (kiedy to było?),
  3. białych warzyw,
  4. marchewki.

Smacznego!

Reklamy

Pikantny krem z marchewki z dodatkami

Zauważyłam, że zupy krem gotuję wtedy, gdy totalnie nie mam czasu na siedzenie w kuchni. Ostatnio z takiej okazji stworzyłam krem z batatów i kukurydzy – jeśli jeszcze nie próbowaliście, to polecam – KLIK. Takie przepisy sprawdzają się u mnie idealnie, bo wystarczą mi przynajmniej na 4 porcje. Sama zresztą, gdy gotuje tylko dla siebie, nie jestem zbyt wymagającym kucharzem. Nie oznacza to jednak, że zjadam wtedy co popadnie i na dodatek z wysoko przetworzonych składników. Dzisiejsze danie nada się zarówno dla zabieganych, jak i dla leniwych: szybkie, sycące i rozgrzewające, bo zima (mimo, że taka średnio śnieżna) pokazuje, że chyba zostanie na dłużej. Co się dziwić, w końcu mamy nadal styczeń! Zapraszam więc na dzisiejszy post, gdzie króluje pikantny krem z marchewki i dodatków.

Składniki:

  1. marchew (3 duże sztuki),
  2. ziemniaki (3 średnie sztuki),
  3. por (ok. 15 cm),
  4. bulion warzywny (1 litr) lub kostka rosołowa (1,5 sztuki) na litr wody,
  5. imbir (4 cm),
  6. czosnek (1 ząbek),
  7. masło (2 łyżki).

Przyprawy:

  1. sól (ok. 1/4 łyżki lub więcej),
  2. chilli (szczypta),
  3. cukier (szczypta),
  4. sok z cytryny (opcjonalnie).

 

Sposób przygotowanie:

  1. Marchew i ziemniaki obieramy, myjemy i kroimy w kostkę.
  2. W garnku rozpuszczamy łyżkę masła i przez chwilę (ok. 5 min) podsmażany na nim pokrojone warzywa. Zalewamy bulionem warzywnym lub litrem wody z kostkami rosołowymi.
  3. W tym czasie obieramy pora i kroimy w cienkie plasterki, a następnie podsmażamy na patelni na drugiej łyżce masła, do czasu, gdy zeszkli się jak cebula i przekładamy do garnka.
  4. Imbir obieramy i trzemy na tarce, czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę. Dodajemy do zupy.
  5. Gotujemy do miękkości i miksujemy na gładki krem.
  6. Doprawiamy solą, szczyptą cukru, chilli i opcjonalnie cytryną (żeby przełamać smak słodkiej marchewki – spróbujcie, czy smakuje Wam wersja bez cytryny, bo czasem nie jest ona potrzebna).
  7. Podajemy z ulubionymi dodatkami – u mnie tym razem grzanki z bułki grahamki.

12528040_986783088050223_977253251_n

Ilość porcji: ok. 4 porcji po 250 ml.

Kalorie: ok. 110 kcal w porcji zupy, bez grzanek czy nasion.

Za każdym razem, gdy ugotuje sobie taki krem, a później wyliczam, jak mało ma kalorii, cieszę się jak dziecko. Jest to więc świetny pomysł na urozmaicenie sobie często monotonnych jadłospisów dietetycznych. Spróbujcie sami : ). Smacznego!

Delikatny krem z białych warzyw

Uwielbiam zupy krem – co z resztą widać, bo kilka przepisów już się tutaj znalazło. Niezliczona rzesza ludzi krytykuje je, bo to takie dziecięce papki. Nie zgodzę się nigdy. Dla mnie kremowe zupy są smaczne, delikatne i różnorodne, bo jest przecież tyle dodatków, którymi można je jeszcze upiększyć!

Zupy krem, choć wcale nie muszą, mogą być także wegetariańskim posiłkiem, bo wcale nie trzeba wrzucić do gara kawału mięsa, żeby uzyskać wartościowy i pożywny posiłek. A że ja, ostatnimi czasy, w ogóle na mięso apetytu nie mam, to przepis na kolejną taką zupę podaję Wam z przyjemnością i zapraszam na krem z białych warzyw.

Składniki:

  1. woda (1,5 l zimnej),
  2. kalafior (500 g),
  3. pietruszka (małe 2 szt.),
  4. cebula (1 szt.),
  5. ziemniaki (średnie 3 szt.)
  6. czosnek (2 ząbki),
  7. seler (1/4 szt. – opcjonalnie).

Przyprawy:

  1. kostka rosołowa (opcjonalnie – ja jej nie użyłam i wyszło),
  2. sól (do smaku 1 płaska łyżka),
  3. pieprz (1/4 łyżeczki),
  4. ziele angielskie (3 ziarenka),
  5. liść laurowy (2 listki).

Dodatki:

Początkowo sięgnęłam po pestki dyni (1 dużą łyżka), później jednak dodałam jeszcze pokrojone kawałki żurawiny (1 łyżeczka) i to połączenie naprawdę mi smakowało.


Sposób przygotowania:

  1. Do garnka wlewamy wodę. Cebulę obieramy i przypalamy na ogniu palnika. Obieramy kalafiora (zostawiając tylko różyczki), ziemniaki, pietruszkę i opcjonalnie selera – wszystko kroimy i wrzucamy wraz z cebulą do garnka. Gotujemy ok. 15 min.
  2. Gdy warzywa są półtwarde to w tym momencie dodajecie kostkę rosołową i dorzucić obrany czosnek.
  3. Doprawiamy i gotujemy, aż wszystko będzie miękkie (ok.15 min).
  4. Po ugotowaniu odstawiamy do ostudzenia i dopiero wtedy miksujemy. Pisałam już kiedyś, że jeśli macie pewność, że ostrza się nie stępią, możecie zrobić to od razu.
  5. Pestki dyni  prażymy na suchej patelni. Żurawinę siekamy na drobne kawałki
  6. Przelewamy do misek, środek zdobiąc dodatkami.

12212034_955932194468646_923851345_n

Kalorie: porcja zupy widoczna na zdjęciu bez dodatków wynosi ok. 80 kcal.

Porcje: z podanych składników wyjdzie ok. 5 takich porcji.

Krem pysznie smakuje, dobrze wygląda i na dodatek nie straszy kaloriami – czy czegoś trzeba więcej? Jeśli nie, to spróbujcie. Smacznego!

Jesienny krem z batatów i kukurydzy

Nie wiem, czy to za sprawą jesieni czy promowanych dosłownie wszędzie, a typowych dla tej pory roku pomysłów, moją kuchnią zawładnął kolor pomarańczowy. Jestem ostatnio bardzo zabiegana – nie wiem, w co i gdzie powinnam najpierw ręce włożyć. Zakupy trwają dosłownie chwile, którą znajduje dopiero bliżej weekendu, a gotuje wyłącznie wieczorami, tak żeby wystarczyło na kilka dni.

Dzisiaj więc umieszczam tu swoją propozycję na krem z batatów i kukurydzy, bo to bardzo smaczna, szybka i sycąca opcja dla zabieganych. Po bataty sięgnęłam po raz pierwszy, a kukurydzę lubię na tyle, że mogłabym ją jeść bezpośrednio z puszki. Sam wywar wyszedł lekko słodkawy, ale po odpowiednim doprawieniu, zyskał szukaną przeze mnie pikanterię. Przekonajcie się zresztą sami.

Składniki:

  1. woda (1,5 l zimnej),
  2. cebula (1/2 szt.),
  3. marchew (1 duża szt.),
  4. batat (2 szt.),
  5. ziemniak (1 duża szt.),
  6. kukurydza (1 puszka).

Przyprawy: 

  1. kostka rosołowa* (1 szt.),
  2. sól (ok.1/2 łyżeczki),
  3. pieprz czarny (1/4 łyżeczki),
  4. chili (szczypta),
  5. papryka słodka (1/4 łyżeczki).

Dodatki: mogą być takie, na jakie akurat danego dnia macie ochotę. U mnie krem przetestowany z grzankami, jogurtem naturalnym i nasionami słonecznika.


Sposób przygotowania:

  1. Do garnka wlewamy wodę. Cebulę obieramy i przypalamy na ogniu palnika. Pozbywamy się skórki z marchwi, batatu i ziemniaka – wszystko kroimy i wrzucamy wraz z cebulą do garnka. Gotujemy ok. 10 min.
  2. Gdy warzywa są półtwarde dodajemy kostkę rosołową*. Kukurydze zaś odcedzamy i dodajemy do wywaru (2 łyżki możecie zostawić do ozdobienia talerzy).
  3. Doprawiamy i gotujemy, aż wszystko będzie miękkie (ok.15 min).
  4. Po ugotowaniu odstawiamy do ostudzenia i dopiero wtedy miksujemy. Jeśli jednak macie pewność, że ostrza waszego blendera się nie stępią, możecie zrobić to od razu.
  5. Wybieracie dodatek – według mnie najlepiej pasują ziarna słonecznika (2 łyżki wsypujemy na suchą patelnie i prażymy na złoty kolor). Wersja z jogurtem naturalnym sprawia natomiast, że zupa jest mniej pikantna, a bardziej słodka.
  6. Przelewamy do misek, środek zdobiąc kukurydzą i ziarnami słonecznika.

*U mnie wyjątkowo jest to kostka rosołowa, bo już od dawna prawie do niczego ich nie używam. Jest to jednak szybka wersja dla zabieganych, dlatego pozwoliłam ją sobie tutaj umieścić.

12178323_946810558714143_755135346_n

7. Porcja takiej zupy dostarcza nam ok. 120 kcal.

8. Cena: za całość zapłacimy natomiast niecałe 10 zł.

Krem jest bardzo rozgrzewający, więc polecam go szczególnie teraz, kiedy pogoda nas nie rozpieszcza. Sprawdźcie i oceńcie, czy i Wam pasuje. Smacznego!

 

 

Zielono mi

W moim domu mistrzem zup jest tata. Zawsze zastanawiam się, jak on to robi, że po prostu staje nad kuchenką i w pół godziny z pływających w garnku wody surowych warzyw powstaje aromatyczna zupa. Myślicie sobie pewnie, a co w tym trudnego? Umyć, pokroić, zalać wodą, postawić na ogniu i „oto jestem”! Nic bardziej mylnego. Ja uważam, że to magia. A jeśli chcecie wyprowadzić mnie z błędu – szkoda zachodu, bo i tak nie uwierzę.

Co więcej, pewnego dnia postanowił te zupy miksować i tak doprawiać, aby na talerzach serwować nam delikatne kremy. Z tej też przyczyny, po kilkukrotnym spróbowaniu owego dzieła, przedstawiam go i Wam. Na pewno nie jest to autorski pomysł, nie zdekonstruowałam go również w żaden sposób, bo z radością małego dziecka, zabrałam się do roboty, by w pełni przedstawić przepis, który na stałe gości w moim domu.


Od czego zacząć? – pytacie.

Po pierwsze: zbieramy składniki.

Bez tytułu


Po drugie: sposób przyrządzenia.

1. Warzywa: marchew i pietruszkę obrać, cebulę lekko przyrumienić na palniku, brokuła podzielić na mniejsze różyczki, a pora dorzucić do reszty. Całość wrzucić do garnka i zalać wodą, tak, aby przykryła warzywa. Gotować do miękkości, ale nie rozgotować.

Rada: Im więcej wody dodamy, tym mniej kremowa będzie nasza zupa.

2. Dodatki: kostkę warzywną, liść laurowy oraz ziele angielskie dodać do warzyw. W momencie zagotowania dodać przyprawy – ja dałam 3/4 stołowej łyżki kuchennej soli, 1/2 łyżeczki pieprzu i szczyptę wegety.

3. Gotowanie I: gdy warzywa zmiękną, ściągamy wywar z ognia i odstawiamy do wystudzenia – nie chcę, żeby ostrza blendera stępiły się Wam już przy pierwszym użyciu!

4. Co teraz: przygotowujemy mąkę i jajko, roztrzepujemy. Składniki mają się połączyć, ale wcale nie muszą mieć lejącej konsystencji.

5. Miksowanie: ostudzone warzywa wyciągamy z garnka, dzieląc na mini porcje. Kolejno: różyczki brokuła, marchew i odrobina wywaru. Zmiksowany krem przelewamy do innego garnka. Dwie ostatnie porcje powinny składać się już wyłącznie z wywaru – jedna będzie zmiksowana z połączoną mąką i jajkiem, druga ze śmietaną.

Rada: miksujemy wszystko, prócz ziela angielskiego i liścia laurowego.

6. Gotowanie II: naczynie z kremem stawiamy na ogniu i czekamy, aż się zagotuje.

7. Propozycja podania: 

d

8. Kalorie: w porcji (200 g) znajduje się tylko 60 kcal!

9. Cena: 12 zł za całość.

Smacznego!