Koktajl z ciemnych owoców

Na sklepowych półkach coraz więcej owoców – bardzo mnie to cieszy, bo nadeszła wiosna, więc chcemy jeść kolorowo, owocowo i przede wszystkim lekko. Patrząc jednak na napakowane chemią wielkie, idealne wręcz truskawki nadal sięgam po ich mrożone odpowiedniki. Im bardziej napakowany chemią owoc, tym piękniej wygląda – nie oszukujmy się. Mrożenie to więc sposób na to, by te najpyszniejsze owoce jeść też poza sezonem. W domu zawsze mam kilka woreczków mrożonych truskawek, jeżyn, malin. We Wrocławiu sięgam natomiast po to, co dostępne jest w sklepach.

mrożone owoce zmiksuj to.jpgW paczkę owoców zaopatrzyłam się w Lidlu (z którym jestem teraz niemal po sąsiedzku), gdzie jakiś czas temu trwała promocja na mrożonki. Za 750 g owoców leśnych zapłaciłam 6,50 zł (regularnie to ok. 8,50 zł), więc cena była bardzo atrakcyjna. W tym samym czasie sprawdziłam, ile kosztują ich świeże odpowiedniki. Za 250 g przyjdzie nam zapłacić aż 7 zł. Z czysto ekonomicznych przyczyn sięgam więc po owoce mrożone, z utęsknieniem czekając na ich sezon.

Z racji faktu, że już dawno nie było tu żadnego lekkiego koktajlu, umieszczam przepis na pyszne smoothie z mrożonych owoców leśnych. Często go powtarzam, bo przygotowany jest w minutę, doskonale smakuje i może zastąpić jeden posiłek w ciągu całego dnia – taki jest syty!

Składniki na 4 porcje koktajlu:

1. 2 szklanki mrożonych owoców leśnych (skład: maliny, jagody, porzeczka czarna i czerwona, jeżyny),

2. 1,5 banana,

3. pół małej cytryny,

4. miód (3 łyżki),

5. woda mineralna (1 szklanka).

Sposób przygotowania:

  1. Owoce mrożone zalać wodą.
  2. Dodać pokrojony w plastry banan, sok z cytryny lub pół obranej cytryny.
  3. Zmiksować z dodatkiem miodu.

Koktajl najlepiej smakuje zmrożony, dlatego takich też owoców użyłam.

koktajl z ciemnych owoców.jpg

Kalorie: porcja smoothie (250 ml) zawiera ok. 100 kcal.

Koktajl pięknie się prezentuje i tak samo smakuje. Zdjęcia to zasługa Marysi z bloga Glam & Curvy, która podobnie jak ja zachwycała się jego smakiem. Spróbujcie koniecznie!

Koktajl oczyszczający z jarmużem

Święta, święta i po świętach… jak mawiają najstarsi. Aż mi się ciężko robi na samą myśl, ileż to ciast i majonezowych sałatek zjadłam przez 3 dni! W zasadzie, chyba więcej niż przez resztę roku. Lecę więc na ratunek ociężałemu brzuchowi i rozleniwieniu (bo na mnie właśnie tak działają święta) i serwuję oczyszczający koktajl z zielonych składników.

Składniki:

  • 10 listków jarmużu,
  • duże jabłko,
  • ogórek gruntowy (1 szt.),
  • banan (1 szt.),
  • limonka (1 szt),
  • cytryna (1/2 szt.),
  • woda mineralna (3/4 szklanki),
  • miód (do smaku – u mnie 3 łyżki).

Przygotowanie:

  1. Jarmuż myjemy i obieramy z łodyżek, które nie zmiksują się zbyt dobrze.
  2. Obieramy: jabłko, ogórka, banan ze skórek i kroimy na mniejsze kawałki.
  3. Limonkę i cytrynę rolujemy, żeby lepiej puściły sok i wyciskamy.
  4. Całość zalewamy wodą i miodem. Miksujemy dłuższą chwilę (ok. 7 minut), pamiętając, że jarmuż nigdy nie zmiksuje się na całkiem gładko.
  5. Przelewamy do wysokich szklanek, zdobimy wedle uznania.

 

12436060_978187928909739_777311727_n.jpg

Przygotowując koktajl oczyszczający z jarmużem musicie pamiętać, że nigdy nie uda się go zmiksować na całkowicie gładką masę. Zawsze zostaną w nim drobne kawałki. Jeśli jednak chcecie inne smoothie, także z zielonych składników, polecam Wam ten. Dla tych natomiast, którym drobne kawałeczki nie przeszkadzają, polecam szpinakowe smoothie – dostępny tutaj. Smacznego!

Dwuwarstwowe jagodowo-brzoskwiniowe

Mam koleżankę. Blogerkę. Taką już wiecie, z rocznym stażem, fajnym szablonem i ładniejszymi zdjęciami. Daruję jej to. Zajrzyjcie do niej z resztą, to się przekonacie. I w końcu, po długo ustalanym terminie spotkania, zmienianym jak nic ze trzy razy jego miejscu i czasie, udało nam się – „blogerkom od siedmiu boleści” – spotkać.

No a w końcu, jeśli już jedna blogerka przychodzi do drugiej (swoją drogą zaczyna się jak kawał), to nie chciałam przywitać jej wyłącznie kawą, co to, to nie! I umiksowałam, przyzdobiłam i wyszło takie cudo, że muszę być pochwalona. Zachęcam do spróbowania, nie pożałujcie!

mb

 

Warstwa dolna:

1. brzoskwinie (3 dojrzałe szt.),

2. mango (1 szt. średniej wielkości).

bjc

 

Warstwa górna:

1. banan (1 dojrzała szt.),

2. jagody (1 szklanka),

3. cytryna (1/3 szt.),

4. jogurt grecki (2 łyżki, opcjonalnie).


Sposób przygotowania:

1. Owoce: mango obieramy, kroimy i wrzucamy do wysokiego pojemnika, dorzucamy obrane i pokrojone brzoskwinie – następnie miksujemy. Do drugiego pojemnika wrzucamy obranego i pokrojone w talarki banana, dodajemy umyte jagody i wyciskamy sok z cytryny. Końcówkę blendera płuczemy po pierwszym miksowaniu i blendujemy żółto-granatowe składniki.

2. Łączenie: zmiksowaną, żółtą masę przelewamy do kieliszka, tak żeby zajęła pół wysokości. Masę jagodową delikatnie nakładamy łyżką, żeby nie połączyć ich w jedno.

3. Sposób podania: u mnie wersja kieliszka przyzdobionego cukrem*.

* do talerzyka nalewam wody, odwracam kieliszek do góry dnem, „moczę” w wodzie i tak samo w cukrze – grubsze kawałki staram się usunąć.

brzoskwiniowo - jagodowy jagodowo-brzoskwiniowy góra

 

4. Kalorie: w porcji, czyli w szklance widocznej na zdjęciu znajduje się ok. 165 kcal.

5. Cena: zależna w zasadzie od ceny mango i ceny jagód – u mnie było to ok. 4 zł.

Mam nadzieję, że będzie Wam smakować. Próbujcie!

 

 

Jagodowo-malinowe smoothie

Czuję, że sezon na sezonowe owoce już w pełni. Targi i samodzielne stoiska aż uginają się od dojrzałych owoców, świeżych warzyw i aromatycznych ziół. Jak można więc nie kochać lata? Idąc wczoraj właśnie przez taki mały targ, zaopatrzyłam się i w swoją część tych wszystkich wspaniałości. I w zasadzie, nie mogąc się już doczekać, jak to owocowe cudo będzie smakować, zabrałam się za przygotowanie tego koktajlu zaraz po powrocie do domu.

Dzisiejsze smoothie to chyba mój faworyt. Pobił nawet egzotyczny koktajl z mango, na którego przepis zapraszam tutaj. Tamtym zachwycała się cała rodzina, ten natomiast całkowicie spowolnił mój wczorajszy, od rana zabiegany dzień.

mjww

1. maliny (1,5 szklanki),

2. jagody (1 szklanka),

3. wiśnie (1,5 szklanki wydrylowanych),

4. szklanka wody.


Sposób przygotowania:

1. Owoce: maliny i jagody płuczemy w zimnej wodzie. Wiśnie myjemy i drylujemy.

Rada: Wiśnie to jedne z najczęściej psujących się owoców. Wydrylowanie ich pozwoli nam sprawdzić, czy aby na pewno nie są robaczywe.

2. Łączenie: Do wysokiego pojemnika przesypujemy wszystkie owoce i zalewamy je wodą. Na końcu dodajemy pokruszony lód lub miksujemy go specjalną końcówką. Ja swój koktajl musiałam lekko dosłodzić, bo byłby zdecydowanie za kwaśny – niedużo, 2 małe łyżeczki.

Rada: W tym przypadku podjadanie przed posiłkiem jest wytłumaczalne. Spróbujcie swoich owoców i sprawdźcie, czy są słodkie. Niestety, ale coraz częściej można naciąć się na takie, które są gorzkie od nawozu.

3. Sposób podania: 

jagodowyh

5. Kalorie: w porcji (ok. 300 ml) znajduje się ok. 90 kcal, w wersji bez żadnego cukru!

6. Cena: ok. 7 zł za całość.

Zmiksujcie póki sezon, zmiksujcie – bo naprawdę warto. Smacznego!

 

Orzeźwiający arbuz

Działo się, oj działo! Mój indeks złożony, blogowy przedmiot zaliczony, a sam blog – odświeżony, co znaczy tyle, że nie przerywam. Stąd też nowa notka – lekki lifting bloga i tymczasowa przeprowadzka sprawiły, że zrobiłam sobie tutaj chwilową przerwę. Nic jednak straconego, nadrobię i mam nadzieję, że jeszcze nie raz Was zaskoczę – pozytywnie!

Tym razem sięgnęłam po arbuza, który dumnie wkroczył na sklepowe pułki i drewniane stragany. Jeśli nie wiecie, arbuz składa się z 92% wody, a to w zasadzie cały owoc! Mimo, że ma niewiele witamin i składników odżywczych, ceni się go za, porównywalną do wody, ilość przeciwutleniaczy. Te natomiast walczą ze zmarszczkami, pomagając naszej skórze utrzymać młody i zdrowy wygląd.

Przygotowany koktajl to opcja przygotowana na kolejną falę ciepła, która w tym tygodniu znowu ma do nas dotrzeć. A oprócz tego, że świetnie nas ochłodzi i nawodni, to jeszcze dostarczy nam ogromną dawkę witaminy C. Startujemy!

abcg

1. arbuz (1/4 owocu),

2. banan (2 szt.),

3. cytryna (1 szt.),

4. czerwony grejpfrut.


Sposób przygotowania:

1. Owoce: u mnie arbuza przechowujemy w lodówce, zawsze. Miałam więc prościej, bo był już przyjemnie schłodzony. Kroimy go na drobne kawałki i staramy się pozbawić jak największej ilości pestek. Banana obieramy ze skórki, kroimy w talarki. Wyciskamy sok z cytryny. Grejpfruta cząstkujemy, albo traktujemy jak cytrynę.

Rada: Co zauważyłam? Mój blender w tej kwestii się spisał. Starałam się jak najdokładniej usunąć pestki z owocu, ale wiadomo, nie wszystko ludzkie oko zobaczy. Chciałam uniknąć ich niepotrzebnego zblendowania, spożycia i, jak to pewnie niejedna babcia powtarzała, późniejszego wyrośnięcia w brzuchu takiego arbuza. Z racji tego, że arbuz miksuje się około pół minuty(!), pestki, którym się upiekło, mogłam spokojnie wyciągnąć łyżeczką.

2. Łączenie: Do pojemnika wrzucamy kolejno arbuza, banana, dolewamy sok z cytryny i pokrojonego grejpfruta.

3. Sposób podania: Wysoka szklanka sprawdzi się tutaj najlepiej (swoje kupiłam za jedyne 2.90 w Nanu-nana), warto więc korzystać z promocji i zaopatrzyć się w koktajlowy zestaw!

arbuzowy arbuzowy1

4. Kalorie: w porcji, czyli w takiej wysokiej szklance (ok. 300 ml), znajduje się 250 kcal.

5. Cena: moja duża szklanka napoju kosztowała mnie ok. 4,40.

Gdy upały znowu zaatakują, spróbujcie i dajcie znać, jakie wrażenia.

Smacznego!

Wpuścić mango w maliny

Dzisiejsza notka powstaje z racji moich całkowicie nieprzemyślanych zakupów. Nie chodzi mi tu o to, że weszłam do sklepu spontanicznie i zaczęłam buszować między regałami, tylko kupiłam to, co w sklepie jest z natury jeszcze zielone, niedojrzałe i co musi swoje odleżeć w domu.

Otóż w zeszłym tygodniu udałam się na takowe zakupy, wiecie, te z cyklu „większych”, robionych raz na siedem dni, które też na tyle mają wystarczyć. No i zaszalałam: mango, avocado, kilka bananów, połowa ananasa – no z resztą, po prostu trochę tego wyszło. Wyglądając przez okno, zauważyłam, że niektóre z nich już dojrzały, a jeszcze inne zaraz staną się przejrzałe i trącąc alkoholem ostatecznie nic z nich nie będzie…

No i co tu zrobić? Szybko wyciągam blender, a efekt jak zwykle pokażę na końcu!

mmbw

Warstwa górna:

1. maliny (ok. 15 szt.- świeżych bądź mrożonych),

2. mango (1 szt. średniej wielkości),

3. banan (1/2 szt.dużego i dojrzałego),

4. woda mineralna (ok. 1/2 szklanki).

akc

Warstwa dolna:

1. ananas (1/3 szt. lub 4 plastry z puszki),

2. kiwi (3 szt.),

3. cytryna (1/2 szt.).


Sposób przygotowania:

1. Owoce: mango obieramy i mniejsze kawałki przekładamy do wysokiego pojemnika, dorzucamy maliny, pokrojonego w talarki banana i zalewamy wodą – następnie miksujemy. Do drugiego pojemnika wrzucamy obrane i pokrojone w kostkę kiwi, ananasa oraz wyciśnięty sok z cytryny. Końcówkę blendera płuczemy po pierwszym miksowaniu i blendujemy żółto-zielone składniki.

2. Łączenie: zmiksowaną, zieloną masę przelewamy na dno wysokiej szklanki na dowolną wysokość. Resztę uzupełniamy masą czerwoną.

3. Sposób podania: najlepiej w wysokiej szklance.

IMG_0054 poprawione

4. Kalorie: w porcji, czyli w szklance widocznej na zdjęciu znajduje się ok. 250 kcal.

5. Cena: na obecny czas, gdy maliny nie są jeszcze sezonowe koktajl wychodzi drożej, jednak dlaczego od czasu do czasu nie zaszaleć? Taki deser, domowym sposobem, to ok. 6,5 zł za porcję.

Moje nieprzemyślane zakupy, mimo wszystko, okazały się strzałem w dziesiątkę, bo koktajl jest po prostu pyszny!

Tylko schłodzić i pić na zdrowie!

Co w puszce piszczy?

Czasem mam czas, żeby zamiast wpaść do sklepu i szybko przemierzać wysokie regały, niczym dama po prostu do niego wchodzę, rozglądam się to w lewo, to w prawo, wreszcie go widzę! Stoi gdzieś sam, między pułkami a kasą, pusty, chętny do wypełnienia. No  więc sięgam po niego i niczym długi tren ciągnę za sobą. A potem się zastanawiam… czym by ten koszyk wypełnić?

I w końcu – znalazłam! Moją uwagę przykuwa sporych rozmiarów puszka, o ciekawej, jakżeby nie, nazwie: Fruit Coctail. I dalej myślę, no bingo! Wrzucę do blendera, notka będzie jak znalazł na tę porę. Skład ciekawy, bo oto w słodkiej, syropowej zalewie pływają: ananasy, brzoskwinie, gruszki, winogrona i wiśnie. Cóż za połączenie!

Myślałam (i nawet chciałam się do tego przyznać), że to naprawdę będzie nowa notka, ale gdy już ten blender wyciągnęłam i przejrzałam zawartość lodówki, no nie mogłam tego tak po prostu zrobić.

Postanowiłam za to wykorzystać! Próbujemy?

pcbtm

1. dowolna puszka krojonych owoców (1/2 opakowania),

2. cytryna (1/2 szt.),

3. banan (1 szt.)

4. truskawki (ok. 10 szt. średniej wielkości – nowych lub mrożonych),

5. mięta (ok. 10 listków),

6. cukier brązowy (do smaku).


Sposób przygotowania:

Rada: Przed przystąpieniem do miksowania najlepiej potrzymać tę puszkę trochę w lodówce – koktajl będzie przyjemnie schłodzony.

1. Owoce: puszkę otwieramy i przelewamy pół zawartości do wysokiego pojemnika. Następnie miksujemy z pokrojonym w talarki bananem. Do drugiego pojemnika wrzucamy truskawki, umyte listki mięty i na początek – łyżeczkę brązowego cukru, ponieważ truskawki zarówno te nowe, jak i mrożone, nie mają w sobie aż takiej słodyczy.

Rada: Nie martw się, jeśli masy żółtej będzie zdecydowanie więcej niż tej czerwonej – tak ma być!

2. Łączenie: żółtą, zmiksowaną masę przelewamy do szklanki – jest jej więcej, a dzięki zmiksowanemu bananowi, będzie zdecydowanie gęstsza. Kolejną, truskawkową staramy się delikatnie przelać na wierzch, na wysokość ok. 5 ml.

3. Sposób podania: dzisiaj nie tylko w dwuwarstwowym wydaniu, ale i w doborowym towarzystwie!

dd banan truskawka z miętą

4. Kalorie: mimo, że to owoce z puszki, na dodatek z syropem, to nie jest tych kalorii tak strasznie dużo. W porcji, a z podanych składników będzie ich 3 szklanki (po ok. 200 ml), znajduje się ok. 130 kcal.

5. Cena: to jedyne 3,20 za porcję.

Spróbujcie sami i przekonajcie się, że to dwuwarstwowe smoothie nie tylko świetnie wygląda, ale i doskonale smakuje. Smacznego!