Koktajl z ciemnych owoców

Na sklepowych półkach coraz więcej owoców – bardzo mnie to cieszy, bo nadeszła wiosna, więc chcemy jeść kolorowo, owocowo i przede wszystkim lekko. Patrząc jednak na napakowane chemią wielkie, idealne wręcz truskawki nadal sięgam po ich mrożone odpowiedniki. Im bardziej napakowany chemią owoc, tym piękniej wygląda – nie oszukujmy się. Mrożenie to więc sposób na to, by te najpyszniejsze owoce jeść też poza sezonem. W domu zawsze mam kilka woreczków mrożonych truskawek, jeżyn, malin. We Wrocławiu sięgam natomiast po to, co dostępne jest w sklepach.

mrożone owoce zmiksuj to.jpgW paczkę owoców zaopatrzyłam się w Lidlu (z którym jestem teraz niemal po sąsiedzku), gdzie jakiś czas temu trwała promocja na mrożonki. Za 750 g owoców leśnych zapłaciłam 6,50 zł (regularnie to ok. 8,50 zł), więc cena była bardzo atrakcyjna. W tym samym czasie sprawdziłam, ile kosztują ich świeże odpowiedniki. Za 250 g przyjdzie nam zapłacić aż 7 zł. Z czysto ekonomicznych przyczyn sięgam więc po owoce mrożone, z utęsknieniem czekając na ich sezon.

Z racji faktu, że już dawno nie było tu żadnego lekkiego koktajlu, umieszczam przepis na pyszne smoothie z mrożonych owoców leśnych. Często go powtarzam, bo przygotowany jest w minutę, doskonale smakuje i może zastąpić jeden posiłek w ciągu całego dnia – taki jest syty!

Składniki na 4 porcje koktajlu:

1. 2 szklanki mrożonych owoców leśnych (skład: maliny, jagody, porzeczka czarna i czerwona, jeżyny),

2. 1,5 banana,

3. pół małej cytryny,

4. miód (3 łyżki),

5. woda mineralna (1 szklanka).

Sposób przygotowania:

  1. Owoce mrożone zalać wodą.
  2. Dodać pokrojony w plastry banan, sok z cytryny lub pół obranej cytryny.
  3. Zmiksować z dodatkiem miodu.

Koktajl najlepiej smakuje zmrożony, dlatego takich też owoców użyłam.

koktajl z ciemnych owoców.jpg

Kalorie: porcja smoothie (250 ml) zawiera ok. 100 kcal.

Koktajl pięknie się prezentuje i tak samo smakuje. Zdjęcia to zasługa Marysi z bloga Glam & Curvy, która podobnie jak ja zachwycała się jego smakiem. Spróbujcie koniecznie!

Domowa babka wielkanocna

Pewnie nie pisałabym dzisiaj postu, gdyby nie fakt, że po fejsbukowej tablicy plączą mi się jeszcze zapytania o przepis na babkę. Podobnie zresztą sprawa wygląda na kulinarnych grupach, gdzie amatorów gotowania tylu, co specjalistów. Nie nazwę się już amatorem, ale specjalistą też nie jestem, za to ponad wszystko lubię sprawdzone receptury.

Uwzględniając, że post będzie „na czasie”, umieszczam tu przepis na domową babkę wielkanocną. Zajadałam się nią jako dziecko, zajadam się i teraz, bo jest prosta w przygotowaniu, wilgotna i bardzo smaczna. Piszę ją zresztą nie tylko dla Was, ale i dla siebie, bo przepis przechowujemy w domu, w pięknym, starym babcinym zeszycie – pochlapanym aromatem do ciasta, pokropionym kremem, z rozmazanym tuszem. Mam do niego duży sentyment, chociaż jako dziecko, zamiast przyglądać się babcinym czarom, wolałam zamalowywać w tym zeszycie kredką jak największą ilość kartek. Teraz mogę tylko żałować i bacznie przyglądać się mamy gotowaniu :).

Składniki:

1. jajka (4 szt.),
2. cukier (3/4 szkl.),
3. masło lub margaryna (1/3 kostki),
4. mąka pszenna tortowa(1 szkl.),
5. proszek do pieczenia (1 łyżeczka),
6. cukier waniliowy (1 łyżeczka),
7. szczypta soli,

8. masło lub margaryna (1 łyżeczka) – do wysmarowania formy,
9. bułka tarta (ok. 1 łyżki) – do obsypania formy.

Sposób przygotowania:

1. Masło rozpuścić i odstawić do ostudzenia.
2. Przygotować foremki – wysmarować je masłem lub margaryną i dokładnie obsypać bułką tartą.
3. Wszystkie składniki sypkie rozłożyć do mniejszych naczyń – to uprości przygotowanie babki. Żółtka oddzielić od białek. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia.
3. Białka ubić ze szczyptą soli, dodać cukier, żółtka, cukier waniliowy, mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Wlać przestudzone masło, cały czas miksując.
4. Piec w 160 stopniach, grzanie góra-dół, przez ok. 35 minut.

IMG_20160325_083549.jpg

Chętnie rozkroiłabym babkę, ale w moim domu hołduje się tradycji – dzisiaj Wielki Piątek, więc post ścisły, żadne smakołyki nie wchodzą w grę.

Mam nadzieję, że przepis Wam się przyda i że kiedyś sami zapiszecie go w swoich domowych zeszytach kulinarnych. Smacznego!

Kruche ciastka – podstawowy przepis

Ostatni tydzień przed świętami to dla mnie czas sprzątania – do kuchni za to „wprowadza się” mama, bo to ona dba o każde postawione na świątecznym stole danie. Moje zadania zwykle kończą się na krojeniu sałatek, próbowaniu mas, domowego pasztetu i… smarowaniu brytfanek. Ot, taka już moja domowa rola.

Aby jednak kulinarnie się wyżyć, co dwa dni stawiałam na swoim studenckim stole słodkie wypieki, które (ku mojej ogromnej radości) znikały w ekspresowym tempie. Szczególnie smaczne i super szybkie w przygotowaniu okazały się kruche ciasteczka, które smakiem przypominają znane na pewno każdemu „Łakotki”.

Ciacha są na tyle proste, że bez problemu można przygotować je ze swoimi dziećmi, które od małego pchają rączki do ugniatania ciasta (w moim przypadku były to zwykle kupki piasku, gliny i wody). Z dodatkiem kolorowych foremek o różnorodnych zwierzakowo-kwiatuszkowych kształtach na pewno zapewnicie im zabawę na długą chwilę.

Składniki na ok. 40 ciastek:

  1. mąka pszenna (200 g – szklanka z „czubkiem”),
  2. masło (125 g),
  3. cukier puder (3 lub 4 łyżki),
  4. cukier waniliowy (3 płaskie łyżeczki),
  5. jajko (1 szt.),
  6. sól (szczypta),
  7. mleko i cukier – do pomalowania ciastek i posypania.

Sposób przygotowania:

  1. Mąkę przesiać przez sitko, posolić. Dodać cukier waniliowy i cukier puder.
  2. Masło trzymać w lodówce do czasu użycia – pokroić w mniejsze kostki i dodać do mąki, dodać jajko.
  3. Zagniatać do czasu połączenia wszystkich składników.
  4. Rozwałkować na grubość ok. 4 mm.
  5. Wycinać ciastka foremką (u mnie o średnicy 4 cm). Ścinki zbierać i zagniatać ponownie, rozwałkować itd., do czasu skończenia ciasta.
  6. Ciastka ułożyć na papierze do pieczenia – pomalować mlekiem lub rozkłóconym jajkiem i posypać cukrem.
  7. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku, przez 15 minut. Jeśli ciastka są malutkie (śr. 2 cm) znacznie krócej, ok. 9 min.

dav

W wersji dla dzieci można ominąć posypywanie cukrem i zaopatrzyć się w lukrowe pisaki.

Kalorie: jedno ciastko ma ok. 40 kcal.

Dziecinnie proste, bardzo kruche i super smaczne. Spróbujcie koniecznie!

Ciastka francuskie ze szpinakiem

Szpinak to ostatnio jeden z moich faworytów żywieniowych. Wiadomo, że najlepiej smakuje w towarzystwie kremowej śmietanki, fety lub gorgonzoli, ale takie zestawienie zawsze niesie ze sobą za dużo kalorii. A skoro wiosna tuż, tuż i czuję ją w kościach, to staram się, by było zdrowo i smacznie, tylko od czasu do czasu pozwalając sobie na jakieś mniej dietetyczne odstępstwa.

Jeśli jeszcze nie wiecie, szpinak to prawdziwa bomba dla naszego zdrowia. Po pierwsze – ma mało kalorii – w 100 gramach jest ich tylko 16! Poza tym to źródło żelaza, przeciwutleniaczy, kwasu foliowego i witamin z grupy B. Wiadomo, że najwięcej tych prozdrowotnych składników znajdziemy w jego nieprzetworzonej wersji, dlatego (jeśli jeszcze nie próbowaliście) odsyłam Was do jednego z moich ulubionych przepisów na zielony koktajl, czyli do szpinakowego smoothie. A potem już tylko, skoro kuchnia rozgrzana, do pieczenia ciastek francuskich ze szpinakiem.

Składniki:

  • na ciastka:

  1. ciasto francuskie (opakowanie),
  2. szpinak mrożony (opakowanie 250 g),
  3. czosnek (2 ząbki),
  4. cebula (średnia),
  5. przyprawy: sól, pieprz, chili,
  6. masło,
  7. jajko,
  8. czarnuszka (opcjonalnie).
  • na dip:

  1. jogurt naturalny (1 opakowanie, ok. 125 ml),
  2. sól, pieprz (szczypta i 1/3 łyżeczki),
  3. koperek (ok. 10 łodyżek),
  4. cytryna (łyżka).

Sposób przygotowania:

  • Szpinak wyłożyć do miski i rozmrozić. Wycisnąć z nadmiaru wody.
  • Cebulę pokroić na drobną kostkę, czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę. Smażyć na łyżce masła do zeszklenia.
  • Na patelnie dodać szpinak i smażyć do czasu, aż reszta wody odparuje (ok. 10 min.). Odstawić na bok do ostygnięcia.

koperty z ciasta francuskiego ze szpinakiem

  • Ciasto francuskie rozłożyć na blacie i kroić w zależności od tego, jaki kształt ciastek chcemy uzyskać:

rogaliki: ciasto dzielimy na 3 równe części (na szerokość). I w każdej nożem wykrawamy trójkąty – z jednej części uzyskamy ok. 5 rogalików, zwijanych od podstawy do wierzchołka.

koperty: ciasto dzielimy na 4 równe części, a każdą z nich na 3 duże kwadraty – w środku układamy farsz i łączymy ze sobą przeciwległe brzegi na skos. Dokładnie zalepiany.

pierożki: ciasto podobnie dzielimy na 4 równe części, a każdą z nich na 3 duże kwadraty – w środku układamy farsz. Łączymy dwa przeciwległe wierzchołki i zlepiamy brzegi tak, jak przy lepieniu pierogów.

  • rogaliki/koperty/pierożki układamy na papierze do pieczenia i dokładnie smarujemy rozkłóconym jajkiem. Opcjonalnie posypujemy czarnuszką*, która bardzo dobrze komponuje się ze szpinakiem i ciastem francuskim.
  • pieczemy w 180 stopniach przez ok. 25 minut, kontrolując w momencie, gdy tylko ciasto się zarumieni.

Przygotowanie dipu:

  • koperek drobno posiekać, połączyć z jogurtem naturalnym – doprawić solą i pieprzem, a całość polać sokiem z cytryny.

koperty z ciasta francuskiego ze szpinakiem - podanie

Kalorie: mimo, że ciasto francuskie nie należy do najmniej kalorycznych, to w połączeniu ze szpinakiem, dobrze się te kalorie rozkładają. W jednym ciastku znajduje się ok. 60 kcal.


*Na koniec – „A czymże ta czarnuszka w ogóle jest?” – pytacie. No więc pędzę z odpowiedzią. Czarnuszka to drobne, czarne nasionka, o charakterystycznym gorzkim, korzennym smaku i zapachu, z wyraźną nutą pieprzu i kminu. Nasiona te zawierają także ogromną ilość tłuszczów nienasyconych (23g/100g), które pomagają utrzymać prawidłowy poziom cholesterolu w organizmie i posiadają wysoką zawartość białka (32g/100g), które potrzebne jest przede wszystkim sportowcom, do zbudowania i utrzymania masy mięśniowej.


 

Mam nadzieję, że przepis Wam się podoba – jest banalnie prosty i bardzo smaczny, do tego wegetariański i szybki w przygotowaniu. Nic więcej nie trzeba :). Smacznego!

Muffiny marchewkowo-bananowe

Muffiny to ostatnio moje najczęstsze wypieki. Szybkie, słodkie, wilgotne. Do kawy, herbaty, szklanki mleka. Do pracy, do szkoły, na babskie pogaduchy czy rodzinne spotkania. Mogłabym długo wymieniać.

muffina marchewkowo-bananowa.jpg

 

Od ostatniego przepisu na te szybkie słodkości minęło już trochę czasu – jeśli jeszcze nie próbowaliście, to odsyłam do przepisu na czekoladowo-korzenne muffinki. Tamte pasowały pod Boże Narodzenie ze względu na przyprawy korzenne i miód. Te dzisiejsze mogą być natomiast słodką zapowiedzią nadchodzącej wiosny i uzupełnieniem wielkanocnego stołu. Przepis dostałam od koleżanki, ale przerobiłam go pod swoje smaki i trochę zmodyfikowałam, ze względu na fakt, że przepisu nie zapisałam, a odtwarzałam z pamięci.

 

 


Składniki:

1. mąka tortowa pszenna (1 i 1/3 szklanki),
2. proszek do pieczenia (2 łyżeczki),
3. szczypta soli,
4. cukru pudru (1/2 szklanki),
5. marchewka (2 szklanki startej, ok. 5 średnich sztuk),
6. banan (1 szt.),
7. cynamon (1 łyżeczka),
8. jajka (2 szt.),
9. olej roślinny (1/2 szklanki).


Sposób przygotowania:

  1. Marchew zetrzeć na tarce, na bocznych, małych oczkach. Banan obrać ze skórki i rozgnieść widelcem.
  2. Mąkę przesiać do miski i uzupełnić resztą suchych składników (proszkiem do pieczenia, solą, cukrem pudrem i cynamonem). Wymieszać.
  3. Uzupełnić mokrymi składnikami (olejem, jajkami). Wymieszać.
  4. Dodać marchew i rozgnieciony widelcem banan.
  5. Przelewać do silikonowych lub papierowych papilotek na 2/3 wysokości.
  6. Piec przez ok. 25 minut w 180 stopniach.
  7. Zdobić wedle upodobań.

Część muffin ozdobiłam polewą z białych „Michałków”, pomysłu mojej koleżanki. Wystarczy kilka cukierków pokroić na mniejsze kawałki i na 3 minuty włożyć do mikrofalówki lub rozpuścić na patelni, na małym ogniu, stale mieszając.

Resztę ozdobiłam lukrem i pięknymi, widniejącymi na zdjęciu płatkami chabrów.

muffiny marchowkowo-bananowe.jpg

Z podanych porcji upieczemy ok. 16 sztuk muffinek.

Kalorie: jedna sztuka to ok. 120 kcal, ale przy kolejnym pieczeniu postaram się odchudzić tę wersję i ograniczyć ilość użytego oleju, bo to na pewno jest możliwe.

Spróbujcie, bo naprawdę warto :) Smacznego!

Pierwsze urodziny bloga + konkurs

Rok temu, właśnie 5 marca, wcisnęłam na tym blogu przycisk opublikuj. I chociaż nie twierdzę, że to całkowicie odmieniło moje życie, że nastała jasność, a ja odnalazłam sens istnienia, to nie żałuję tej decyzji. Blog rozwija się ze mną, ja rozwijam się dzięki niemu i tak sobie współistniejemy, bo pomimo początkowej niechęci, przyzwyczaiłam się, że codziennie tu zaglądam. Otwieram zakładkę, przeglądam stare wpisy, szukam inspiracji, analizuję statystyki i śledzę „konkurencję”. Tak minął rok i aż szkoda go nie podsumować.

Skąd pomysł na założenie bloga?

Jedni z Was są tutaj od początku, więc znają też i tę historię. Mówiłam ją głośno, cierpiętniczym głosem i z wyraźną dezaprobatą całego przedsięwzięcia, bo nigdy nie wpadłabym na pomysł, żeby chwalić się w sieci tym, co napiszę.

Blog nie powstał z mojej inicjatywy – był projektem specjalnościowym, ale z racji faktu, że stale tu zaglądacie, postawiłam go kontynuować i poświęcić mu znacznie więcej czasu. Przedmiot zaliczyłam na 5-tkę, postawioną nie za ilość zebranych lajków na profilach społecznościowych, a za sposób prowadzenia swojego miejsca w sieci. To był dobry zapalnik do tego, by wyciągnąć nos z książek, bliżej przyjrzeć się innym działalnościom internetowym, stale się doszkalać i przede wszystkim – zdobywać inne doświadczenia.

Rozszerzenie tematyki, czyli cel na kolejne miesiące

Jestem absolwentką polonistyki, studentką czegoś z pogranicza marketingu i szeroko pojętego „zarabiania hajsu”, emerytowaną tancerką, fanką kina i dobrej książki. Nigdy nie lubiłam gotować, a założyłam bloga właśnie o gotowaniu i co więcej, odnalazłam się w tym! Cała dotychczasowa formuła bloga, to dla mnie jednak trochę za mało. Im dalej w las, tym więcej drzew, więc obserwując tematycznie inne blogi, zapragnęłam się rozwijać.

Chciałabym pisać o czymś więcej, dzielić się opiniami, kształcić się i móc się tym pochwalić – wyżyć literacko, podzielić swoimi pasjami, pomysłami, smutkami i zmianami. To moje cele, to mój czas i to jest mój blog – jeśli chcesz znaleźć tu coś więcej, Drogi Czytelniku, daj mi tylko znak, a z uśmiechem zabiorę się za takie właśnie zmiany! Kilka z nich mam już w swojej głowie od dawna, kilka przybędzie z nadchodzącym latem, reszty nie planuję, bo trzeba być w życiu trochę spontanicznym!

Nowe zdjęcia

Jeszcze nie pisnęłam na ten temat słówka, ale i w tej kwestii małymi krokami nadchodzą wielkie zmiany. A przynajmniej w moich oczach – chociaż niedługo zobaczycie je i Wy. Z pomocą Marysi z bloga Glam & Curvy, robię w swoich zdjęciach porządki. Pierwszą kulinarną sesję mam za sobą i osobiście jestem zachwycona tą pracą „od kuchni”. Dosłownie i w przenośni. Ciężki to był orzech do zgryzienia – znalezienie lokum, kilkugodzinne gotowanie, fotografowanie – mam jednak nadzieję, że efekt będzie powalający i że docenicie moje i Marysi starania.

Instagram

Miałam nie zakładać, bo po co dokładać sobie dodatkowych obowiązków? Nigdzie jednak w tak szybki i spontaniczny sposób, nie można pochwalić się tym, co właśnie się ugotowało. Mój Instagram jest na poły mój, na poły mojego bloga. Wszystkiego tam jest po trochu – kuchni, ruchu, zapowiedzi, prywaty. To przyjemna w obsłudze, kolorowa aplikacja, której założenia nigdy nie pożałuję. Jeśli jeszcze Was tam u mnie nie było – to serdecznie zapraszam (KLIK).

snapchat-zmiksuj-to

 

PS. Od kilkunastu dni walczę także ze Snapchatem – jeśli chcecie mnie obserwować tam, częściej bez makijażu, niż z nim, w takim bardziej domowym wydaniu, to zapraszam także na niego. Nie wiem jeszcze, czy to miejsce dla mnie, czy nie jestem już na to trochę za stara, ale warto próbować nowych rzeczy, więc spróbowałam!

 

Inspiracje

Uczę się od najlepszych, chociaż przyznam, że bardzo wolno mi to idzie. Cenię sobie blogi przejrzyste, poukładane, świadomie realizowane. Tego wielu autorkom i autorom trochę zazdroszczę, ale i do tego też dążę.

Jestem chorą perfekcjonistką – musicie mi wierzyć na słowo, że wobec siebie jestem najgorszym krytykiem. Cały czas coś poprawiam, a gdy po opublikowaniu tekstu, znajduję we wpisie literówkę, to dostaję białej gorączki. Walczę z tym, bo jestem tylko człowiekiem, który też może popełniać błędy – nawet po polonistyce ;).

Osiągnięcia

To taki punkt do pochwalenia się i do przypomnienia miłych chwil – wspominam ciepło pierwszy komentarz, pierwsze „kciuki w górę” na Facebooku, pierwszych Obserwatorów. Uśmiecham się na każde udostępnienie i nawiązanie z Wami kontaktu. To takie naprawdę miłe momenty blogowania.

W ciągu roku wraz z Elwirą z bloga Zabiegana Mama, udało mi się także zrealizować pierwsze Wrocławskie Spotkanie Blogerek (relacja tutaj). Jestem z tego tak okropnie dumna, że nie mogę się doczekać pracy nad kolejnymi tego typu współpracami – jeśli już coś będzie na rzeczy, to na pewno się pochwalę.

KONKURS

urodzinyZ racji, że mam co świętować, przygotowałam dla Was konkurs!

Do wygrania kosz kosmetyków Cien od Lidl Polska, a wśród nich krem do twarzy, szampon i odżywka z prowitaminą, kremowy żel pod prysznic, krem do rąk i mleczko do ciała. Całość warta jest ok. 90 zł, więc jest o co walczyć :)

Co trzeba zrobić, żeby go wygrać?

  1. Polub mnie na Facebooku, czyli zostaw mi lajka tutaj.
  2. Opcjonalnie – zaobserwuj mnie także na Instagramie, a w tym celu zajrzyj tu.
  3. Złóż mi urodzinowe życzenia – takie szczere, od serca. Napisz je w komentarzu pod tym postem lub na Facebooku pod umieszczonym tam linkiem do tego wpisu.

Konkurs trwa od dzisiaj do 15 marca, do godz. 23:59. Dokładny regulamin możecie zobaczyć tutaj.DSC_0623 (Large)

zdj. Mademoiselle Magdalene, która napisała o kosmetykach świetną recenzję.

Podsumować rok pisania nie było łatwo. Tyle się przecież może zdarzyć w ciągu 12 miesięcy. Na koniec chciałabym bardzo podziękować Wam za to, że tu zaglądacie, że czytacie i że czasem zostawicie jakieś miłe słowo. W zasadzie, za te niemiłe też wielkie dzięki, bo one zawsze czegoś uczą. I za motywację chcę Wam podziękować, bo bez niej nie da się pisać.

Dzięki!

Justyna

5 przepisów na zdrowe śniadanie

Śniadanie to zdecydowanie najważniejszy posiłek w ciągu dnia – ile razy je pominę, tyle razy później pluję sobie w brodę. Brak tego posiłku w jadłospisie zdecydowanie mnie rozleniwia i sprawia, że kolejne dania wybieram niedbale albo cały dzień walczę z wilczym apetytem.
Starannie przygotowane śniadanie nie tylko naładuje nam akumulatory, ale ucieszy oko, nasyci nasze żołądki na długo i wpłynie na naszą psychikę pozytywnie – dobrze przygotowany talerz jedzenia rano, to gwarancja, że nie będziemy chcieli zaprzepaścić zdrowo rozpoczętego dnia. Potem to wchodzi w nawyk, a to już tylko krok do zdrowia i dobrego samopoczucia. Warto więc zjeść śniadanie, prawda?

Post przygotowywałam regularnie, co ranek, przez cały tydzień. Zmotywowana jedną z próśb o propozycje na lekkie, różnorodne i niedrogie śniadania, postanowiłam jej podołać i od poniedziałku skrupulatnie zabrałam się za poranne gotowanie. Jestem zadowolona z efektu, bo sama na tym skorzystałam i mam nadzieję, skorzystacie i Wy. Zapraszam do czytania moich 5 przepisów na zdrowe śniadanie.


Na początek to, co prawie każda kobieta lubi – IDZIEMY NA ZAKUPY! Na pewno większość z tych produktów macie już w swoich szafkach czy lodówce. Czasem po prostu brakuje nam motywacji, żeby rozplanować przygotowywanie posiłków w perspektywie całego tygodnia, dbając o to, by nic się nie zmarnowało. Tu moja rola, więc nadciągam z pomocą.

LISTA ZAKUPÓW:

  1. jajka (6 szt.),
  2. chuda szynka (4 plastry),
  3. papryka czerwona,
  4. pomidorki koktajlowe (opcjonalnie, ok. 10 szt.),
  5. cebula (1 szt.),
  6. nać pietruszki (1 pęczek),
  7. płatki owsiane (ok. 1,5 szklanki),
  8. nasiona lnu (2 łyżki),
  9. jogurt naturalny,
  10. ulubione owoce (u mnie: mango – 1 szt., maliny – 1 opak., kiwi – 3 szt., banan – 1 szt.).
  11. mix sałat lub dowolna ulubiona sałata (garść),
  12. bułka wieloziarnista, żytnia lub orkiszowa (1 szt.),
  13. mleko (1/3 szklanki),
  14. cynamon.

TE SKŁADNIKI WYKORZYSTASZ DO INNYCH POSIŁKÓW:

  1. natka pietruszki (do zup, sosów, mięsa, dipów),
  2. nasiona lnu (do innych owsianek, kanapek, ciastek, jogurtów, wypieków),
  3. płatki owsiane górskie i jogurt naturalny (do omletów, placuszków, ciastek, koktajli),
  4. mix sałat (do dowolnej sałatki na drugie śniadanie czy jako dodatku do obiadu).

TE SKŁADNIKI NA PEWNO MASZ: sól, pieprz, olej, masło – dlatego pomijam je w liście zakupów.


5 dni i 5 zdrowych propozycji na śniadanie:

PONIEDZIAŁEK: jajecznica z dodatkami (1 porcja)

Składniki: jajka (2 szt.), łyżka masła, 2 plasterki szynki, 1/4 papryki, mała cebula, pietruszka (3 łodyżki), sól i pieprz do smaku.

Sposób przygotowania: cebulę, paprykę i szynkę pokroić w drobną kostkę, podsmażyć na maśle. Jajka rozkłócić w misce i dodać posiekaną pietruszkę. Przelać na patelnie i smażyć ok. 4 minut, do czasu ścięcia jajek. Doprawić do smaku.

dav


WTOREK: Owsianka z jogurtem naturalnym, mango i malinami (1 porcja)

Składniki: płatki owsiane górskie (5 łyżek), siemię lniane (1 łyżka), jogurt naturalny (2 łyżki), pół mango i kilka malin.

Sposób przygotowania: płatki owsiane i len zalewamy gorącą wodą i odstawiamy do nasączenia (można to zrobić wieczorem dnia poprzedzającego). Gdy płatki i nasiona napęcznieją, wykładamy jogurt i układamy owoce.

dav


ŚRODA: Kanapki z ciemnego pieczywa z dodatkami (1 porcja)

Składniki: Bułka pełnoziarnista, sałata (2 liście lub garstka), szynka (2 plasterki), papryka lub pomidor, jajko, sól i pieprz do smaku, natka pietruszki do posypania.

Sposób przygotowania: jajko gotujemy na twardo (odliczamy 10 minut po zagotowaniu wody), bułkę przekrawamy i układamy warstwami składniki. Doprawiamy solą i pieprzem. Całość posypujemy świeżą pietruszką.

dav


CZWARTEK: Placuszki owsiane z cynamonem i owocami (2 porcje – ok. 8 sztuk)

Składniki: banan, szklanka płatków owsianych górskich, duże jajko, siemię lniane (1 łyżka), szczypta soli, mąka (opcjonalnie 2 łyżki), olej do smażenia (ok. 3 łyżek).

Sposób przygotowania: banan rozgnieść w misce, dodać płatki, siemię, jajko, cynamon i sól. Dokładnie wymieszać. Jeśli konsystencja nie jest zwarta, dodać jedną lub dwie łyżki mąki i wymieszać. Smażyć do czasu ścięcia jajka i przypieczenia płatków.

Podawać z jogurtem naturalnym i owocami – u mnie kiwi i kilka malindav


PIĄTEK: omlet z jogurtem naturalnym i owocami (1 porcja)

Składniki: jajka (2 szt.), 1/3 szklanki mleka, 3 łyżki mąki (u mnie pełnoziarnista żytnia, ale może być też zwykła pszenna), szczypta soli, szczypta cukru, olej do smażenia.

Sposób przygotowania: jajka wybić do miski i dodać resztę składników. Dokładnie wymieszać – konsystencja ma być gęstsza niż w cieśnie naleśnikowym. Przelać na rozgrzaną patelnię i smażyć ok. 4 minut na każdej stronie.

Podawać z jogurtem naturalnym i owocami.dav


PODSUMOWANIE:

Starałam się, by zarówno w mojej, jak i w Waszej kuchni nic się nie zmarnowało. Nie cierpię zbierać w lodówce składników, których można użyć tylko do określonego przepisu, a za jedną z najgorszych rzeczy uważam wyrzucanie jedzenia. Mam nadzieję, że wszystkie wypisane w liście produkty zostaną zużyte, a zaplanowany przeze mnie tydzień będzie motywował do zjadania śniadań. Czekam też na jakieś Wasze ulubione śniadaniowe propozycje i urozmaicenia :). Smacznego!